Witajcie :) Już na wstępie zawiadamiam, że kolejny rozdział się nie pojawi, chyba, że stanie się coś, co mnie zmotywuje. Nie chodzi o to, że nie mam pomysłu, weny, czy czegokolwiek... nie będę się niczym usprawiedliwiać. Po prostu pisanie mi nie wychodzi. Ostatnimi czasy nie mam na to jakichkolwiek chęci. No dobra, mam, chcę pisać, są takie momenty, że nie mogę wytrzymać i zaczynam coś pisać, ale potem okazuje się, że jest bez sensu. Może coś się zmieni i dokończę tego bloga, zobaczę. Jak na razie to się na to nie zanosi. Może przeczytam ponownie HP? Hm, to coś może dać. W każdym razie teraz przepraszam Was z całego serca. Szczerze, to związałam się z tą całą Markley'ówną, i mimo wszystko trudno byłoby mi się z nią rozstać. Jeśli ktoś zechce- napiszę najwyżej jakiś dłuższy tekst, opisujący dalsze zdarzenia. Historia jest dość długa, albo i krótka. Nie wiem. Spędziłam nad wymyślaniem jej ponad miesiąc- każda kąpiel, problem z zaśnięciem, nudna lekcja. To wszystko dla tej historii :))) A teraz nie ma dla mnie najmniejszego sensu.
No cóż, przepraszam Was najmocniej i ściskam z całej siły. Może kiedyś nadejdzie dzień, w którym z dumą wyznam, że pierwszą rzeczą jaką zrobiłam w kierunku pisania był ten blog. Chcę napisać książkę. Nawet dwie. A nawet i trzy. Mam ułożone historie. Ale nie potrafię związać tego w słowa. Każdy kiedyś miał takie marzenia. W końcu za marzenia się karają :D Huh, dobra, to chyba już koniec. Dzięki za wszystkie komentarze, wyświetlenia... to dla mnie dużo znaczyło. Może niedługo założę kolejny blog, o innej tematyce. Zobaczy się. Teraz jednak się z Wami żegnam. Na ile? Nie wiadomo. Czy wrócę? Zobaczę.
Buziaki.
Fruźka.
PS: Dokończę ten blog. Prędzej czy później, ale dokończę. Nie przegrałam tego. Wierzę, że mi się uda. xoxoxo
PS: Dokończę ten blog. Prędzej czy później, ale dokończę. Nie przegrałam tego. Wierzę, że mi się uda. xoxoxo